Kto kogo chce i nie chce na blipie

Kategoria: blip | Opublikowany 15/07/2009 03:29 | 20 odsłon | 2 komentarze

Kto kogo chce i nie chce na blipie

Ostatnio za wezwaniem ^reuptake przetoczyła się przez Blipa ankieta #kogochcesznablipie. Zadanie było proste: wyłonić osoby, które najchętniej byśmy chcieli obserwować, a których obserwować jeszcze nie możemy, bo. Bo nie ma ich na blipie, bo nie załapały jeszcze amerykańskiego trendu mikroblogowego, bo są zajęte wpychaniem się na okładki do Vivy i Gali. Kogo najczęściej wymieniano?

Pełną listę możecie znaleźć na bliplogu. Czekałem na wyniki ankiety i nie wiedziałem, czego się spodziewać. Każdy, kto posiedzi chwilę na blipie wie, że ta społeczność nie jest do końca przypadkowa. Kominek na swoim blogu dowcipnie i dość celnie wypunktował typy osobowości, jakie możemy tu spotkać. Dużo tu młodzieńczych uniesień, zachłystywania się ideologiami trochę z kosmosu, acz niezwykle atrakcyjnymi w teorii, wychwalania pod niebiosa sprzętu jednej słusznej marki i bezrefleksyjnego krytykowania bardziej umiarkowanych postaw.

A ja chciałem Dodę. Chciałem, żeby przyszły Mroczki, żeby Krzysio Krawczyk coś napisał od czasu do czasu. Kurczę – chciałem nawet Gosi Andrzejewicz (btw: ostatni singiel jest ok! Gosia tak trzymaj – nie zakładaj już więcej proszę ogrodniczek!) I nie dlatego, że podzielam filozofię czy poglądy którejś z tych osób. Chcę ich, bo wiem że ludzie ich chcą. Bo większość ludzi, nawet jeśli za dnia czyta Gazetę Prawną, Rzeczpospolitą i dyskutuje o wskaźniku inflacji i jego wypływie na tegoroczny wzrost PKB – po powrocie do domu, wieczorem leżąc w łóżeczku po cichu zagląda na Pudelka.

Niby przypadkiem przy śniadaniu sięgnie sobie i przejrzy “Galę”. “Po co czytasz te bzdury, nie szkoda Ci na to czasu?” – z wyższością wyrzuci swojej drugiej połowie przy nadarzającej się okazji, ale idąc na dłuższe “posiedzenie” skrzętnie skitra gazetkę na tron.

Pomijam oczywiście całą rzeszę ludzi, która już nawet nie udaje, że innych gazet i wiadomości nie czyta. Każdy ma u siebie w biurze kilka takich koleżanek czy kolegów.
I teraz czemu Doda? Czemu Mroczki? Czemu Krzysio?

Bo Blip się musi upowszechnić. Musi dotrzeć do zwykłych, zwyczajnych ludzi, którzy nie przeskoczyli w edukacji komputerowej poziomu maila. Na najbliższe parę lat tak się właśnie zapowiada ścieżka rozwoju sposobów komunikowania się między ludźmi. Ktoś wynalazł technologię, która pozwala nam wywołać pewne uczucie i refleksję, i może nawet reakcję u człowieka siedzącego po drugiej stronie tej planety. Jedyne co nas łączy to język, narzędzie i to co siedzi nam w głowie. Dostaliśmy narzędzia, które umożliwiają przesyłanie coraz większej ilości danych coraz częściej – będzie coraz gęściej.

Mikroblogi to jeden wielki eksperyment mierzący, w jaki sposób dzielenie się z ludźmi naszym bieżącym stanem i wydarzeniami dziejącymi się wokół nas wpływa na nasze funkcjonowanie.

Chcę na blipie gospodyń domowych, urzędników administracji, sportowców, handlarzy z bazarków osiedlowych, pana z kiosku ruchu, kierowcy autobusu, taksówkarza, robotnika zmieniającego nawierzchnię na mojej ulicy. Chcę mojego lekarza, dentystę, księgową, mechanika, prawnika, doradcy finansowego i niani do dziecka.

Nie wiem, czy będę w stanie przetrawić taką ilość wiadomości, ale z drugiej strony po pierwsze: nikt mnie do tego nie zmusza, po drugie: w dużej mierze będzie to kwestią narzędzi ułatwiających zarządzanie taką ilością wiadomości, a które to do tego czasu muszą powstać.

Chcę tych ludzi bo od 1999 roku odwzorowuję moje relacje “live” w postaci cyfrowej. Na razie nie mogę mówić o getcie ludzi odciętych od mikroblogów, ale każdy kto śledzi rozprzestrzenianie się informacji typu “breaking news” na blipie czy twitterze wie, jak bardzo opóźnione w ich przekazywaniu są media, nie wspominając już o ludziach, którzy je następnie czytają. I dlatego wołam o mainstream na blipie. O Dodę i całą resztę ludzi, których losem jest zainteresowana większość społeczeństwa.

Fajnie że na liście jest Kazik – słucham go od ponad siedemnastu lat. Wojciech Cejrowski to niesamowity podróżnik i jednocześnie facet o niesamowicie pokręconych poglądach. Podobnie jak Palikot. O.S.T.R. to mój ziom z Łodzi – słucham go odkąd nagrał swój pierwszy freestyle na legalu.

Ale patrząc na odsetek ludzi z wyższym wykształceniem w naszym kraju obawiam się, że większość ludzi doceni i dostrzeże inne postacie i za nimi przyjdzie.

Czy mikroblogi będą takie jak dziś? Na pewno nie.

Czy będzie nam to przeszkadzać? Nam – obecnym ich użytkownikom? Raczej nie – #ignore, #plonk, unfollow.

A Doda była dopiero na 30-stym miejscu.


Powiązane wpisy:

  1. Jak Guy Kawasaki korzysta z mikroblogów Mikroblogi to stosunkowo młode medium. Wszyscy jeszcze cały czas wypracowujemy...

This website uses IntenseDebate comments, but they are not currently loaded because either your browser doesn't support JavaScript, or they didn't load fast enough.

Komentarze2 komentarze

 

  1. Mozna wiele mówić i krzywić się ale to własnie Doda, czy dziennikarze i politycy nadadzą Blip “masę krytyczną”.

    Wystarczy zobaczyć w Google Trends, ile jest o Dodzie informacji o Dodzie. Wiecej niz o rzadzie, PO, Tusku i Kaczyńskim razem wzietych. To rozrywka i znane nazwiska umasawiaja takie narzędzia.

  2. @Jacek mikroblogi powinny być finalnie narzędziem dla wszystkich. Będą tym bardziej atrakcyjne i skuteczne w przyciąganiu nowych ludzi, im więcej zróźnicowanego towarzystwa się tu znajdzie.
    Myślę że masa krytyczna zacznie się wtedy, kiedy będzie tu milion osób. Symboliczna “Doda” mocno by przyspieszyła dojście do tego momentu.

Zostaw odpowiedź